Hotelowe śniadanie na słodko i wyruszyliśmy z Marrakeszu w dalszą drogę. Padł nam internet i korzystaliśmy z mapy analogowej oraz darmowej aplikacji GPS. Jadąc ciasnymi uliczkami Marrakeszu i pokonując olbrzymie, ale ciasne bramy – nie wiedzieliśmy, czy to kontynuacja drogi, czy wjazd do jakiegoś meczetu. 😜Pokonaliśmy ponad 300 km. Po drodze odwiedziliśmy Ajt Bin Haddu, Warzazat i wąwóz Todra. Widoki nieziemskie, które chciałoby się filmować w nieskończoność. W ciągu dnia było bardzo ciepło, odwrotnie sytuacja wyglądała wieczorem w nieogrzewanym hotelu. Przywieziona z Polski „farelka” pozwoli nam przetrwać noc.






