Nadszedł dzień powrotu.
Wstaliśmy dziś wcześnie rano i wyruszyliśmy w kierunku lotniska. Mimo ciasnych uliczek droga przez Medynę przebiegła sprawnie gdyż Marakesz jeszcze spał. Przed samym lotniskiem okazało się, że większość ulic jest zamknięta z powodu zorganizowanego biegu i wszędzie stała policja. Z trudem dojechaliśmy. Po odprawie napotkalismy kolejne „schody”. Nasz samolot miał dwie godziny opóźnienia z powodu złej pogody.
Oceniamy nasz pobyt w Maroku jako wielką przygodę, czasem z dreszczykiem, a także lekcję pokory i przetrwania.
