Czarnogóra

Czarnogóra była od kilku lat na mojej liście „must see”. Jak zwykle pomógł Wizzair. Wiem, że ludzie narzekają, ale ja chyba mam do nich szczęście 🙂 Dwie godziny lotu z Warszawy do Podgoricy i gotowe. Jeszcze tylko wypożyczenie auta i w drogę. Nasz hotel położony jest w Zatoce Kotorskiej, pomiędzy miastem Kotor a bajkowym Perast. GPS pokazuje 1,5 godziny drogi ale my wybieramy bardziej „pikantną” trasę przez wysokie góry i słynne serpentyny. Zatrzymując się na obiad, podziwiając krajobrazy, docieramy na miejsce. Okazuje się, że mamy równie  piękny widok z naszego hotelowego tarasu. Przed nami 7 dni  słonecznej  pogody, nurkowania,  pysznego jedzenia i wspaniałych widoków. Ceny nie były tak niskie, jak podawali niektórzy YouTube – rzy ale było warto. Dużym przeżyciem było wejście na mury obronne Kotoru. To ponad dwugodzinny spacer na wysokość około 300 metrów a widoki niezapomniane. Czarnogóra zaoferowała nam coś więcej niż góry i morze. Największe na Bałkanach  –  Jezioro Szkoderskie. Jego większa część leży w Albanii, do której mimo planów nie udało nam się dojechać. Niezwykle zaskoczyli nas mieszkańcy Czarnogóry. Okazali się bardzo gościnni a słysząc, że jesteśmy z Polski – określali nas mianem – przyjaciele lub bracia. To było dla nas bardzo miłe. Do tego bardzo podobny język. Czuliśmy się tam dobrze.

Leave a Reply