Południowe Włochy

Południowe Włochy z „Misiaczkami” – podróż przez krainę słońca, smaków i spektakularnych widoków

Czasem wystarczy jedno wspólne hasło – w naszym przypadku: “Misiaczki lecą do Włoch !” – by zamienić zwykły wyjazd w niezapomnianą przygodę. W rodzinnym i przyjacielskim gronie wyruszyliśmy do słonecznych południowych Włoch, gotowi na włoskie smaki, błękitne wybrzeża i malownicze miasteczka, które wyglądają jak żywcem wyjęte z pocztówki.

Amalfi – gdzie morze spotyka się z górami

Naszą podróż zaczęliśmy na zachodnim wybrzeżu – prosto z lotniska w Neapolu skierowaliśmy się do bajkowego Amalfi. Choć nasz nocleg znajdował się około 15 km od centrum, droga do niego była przygodą samą w sobie – kręta, stroma i wijąca się wysoko w góry, jakby sama natura testowała naszą gotowość na dalsze odkrywanie Włoch.

Capri – perła zatoki z widokiem na błękit

Drugiego dnia zamieniliśmy asfalt na morskie fale i promem z Sorrento wyruszyliśmy na słynną wyspę Capri. Anacapri – jej wyżej położona część – powitała nas krętymi serpentynami, które pokonaliśmy w stylu dolce vita – kabrioletem z otwartym dachem, chłonąc widoki i zapach śródziemnomorskiej roślinności.

Positano i Matera – kontrasty piękna

Trzeci dzień to wizyta w Positano – miasteczku, które wygląda jak kolorowe kaskady domów spływające ku morzu. Wieczorem, zupełnie inny klimat – Matera. Mistyczna, tajemnicza, wyrzeźbiona w skale – nie dziwi, że to tu kręcono „Pasję” Mela Gibsona oraz sceny z Jamesa Bonda. Spacerując jej kamiennymi uliczkami, czuliśmy się jak na planie filmowym.

Polignano, Monopoli i Alberobello – serce Apulii

Kolejne dni spędziliśmy na wschodnim wybrzeżu, w Polignano a Mare – mieście zawieszonym nad klifami, z którego pochodzi Domenico Modugno, autor słynnego „Volare”. Włosi nucą ją do dziś – my również! Odwiedziliśmy też pełne uroku Monopoli oraz bajkowe Alberobello, gdzie charakterystyczne domki trulli wyglądają jak z zaczarowanej wioski.

Jaskinie, Bari i pizza wszech czasów

Zanim ruszyliśmy w drogę powrotną, popłynęliśmy łodzią po okolicznych jaskiniach – gra światła i wody zrobiła na nas ogromne wrażenie. W Bari zatrzymaliśmy się na ostatnie zakupy i obiad – jak zawsze we Włoszech: prosty, a pyszny.  Neapol urzekł nas zupełnie czymś innym – z jego chaotycznym urokiem, gęstą zabudową i pizzą, która sprawiła, że przestaliśmy rozmawiać i tylko mruczeliśmy z zachwytu.

Pożegnanie z widokiem na Wezuwiusza

Na zakończenie naszej wycieczki- wjechaliśmy kolejką na wzgórze Vomero – najwyższy punkt Neapolu. Przed nami rozciągała się panorama miasta, Zatoki Neapolitańskiej i majestatyczny Wezuwiusz. To był idealny moment, by wziąć głęboki oddech i zapisać ten widok w pamięci na zawsze.

Polignano

Leave a Reply